Konin, dn. 14.05.2026

mgr Grzegorz Rusin



Barbarzyńcy Zwyciężą

O grabieży kultury a także jej fabrykacji



Blisko pół-roku temu, podczas rozmowy z moim kuzynem, człowiekiem obytym z dobrym smakiem - polemizowaliśmy o degradowaniu kultury przez media masowego przekazu - do form ściśle i wyłącznie rozrywkowych. O coraz to bardziej spłaszczającej się etyce społeczeństwa przez pryzmat sztucznie definiowanej mody kierowanej rynkową podażą, oraz o celowym wręcz banalizowaniem produkcji filmowych - przekładając uniwersalność nad przekaz, a przy tym ku szerszemu i łatwemu odbiorowi - ignorując realne zapotrzebowanie na angażujące fabularnie i znaczące merytorycznie treści. 

Zdaje się, że w pewien sposób jesteśmy ze sobą zgodni w zdruzgotaniu i zdegustowaniu - bo chcąc nie chcąc, równolegle do upraszczania kina - mimowolnie jesteśmy świadkami pomiędzy interesującymi nas treściami - ten równolegle przewijający się ściek treści nie tworzonych przez ludzi w social-mediach, a generowany przez sztucznie-inteligentne programy które to budzą zażenowanie z nijakości scenariuszy, niesmak przedrzeźniania nagrań wokalnych - a przy tym dostrzegamy powszechnie coraz to trudniejsze ro odróżnienia przez widza; tej ekspresowo powstającej papki-tandety - od solidnie starannie wykonanej wartościowej pracy kreatywnej w oglądanych treściach. Spostrzegawczy koneserzy zdają się być zapewne przytłoczeni jak i zmęczeni ciągłym wytykaniem generatywnych - na pierwszy rzut estetycznych - niezliczonych ilości losowych tworów o jakości przybliżonej do spamu. Tym samym jestem przekonany, że każdy szanujący się odbiorca odstąpił by od oglądania takich przypadkowo-wygenerowanych rzeczy gdyby wiedział, że ów ich publicysta, nie włożył najmniejszego wysiłku i zaangażowania we materiały które prezentuje - a są one jedynie efektem uruchomienia programu, który to mu je losowo wygenerował na podstawie jednej komendy.

Nasze narastające desperackie poszukiwania w naszej dyspucie realnych alternatyw uświadomienia nieświadomego odbiorcy - ku wyjściu cywilizacji z tej ślepej uliczki rozwoju algorytmów biznesowych uwsteczniającymi poziom kultury społeczeństwa - brutalnie i gwałtownie wręcz zakończyło jedno okrutne stwierdzenie. Barbarzyńcy zwyciężą. Zawsze zwyciężają.

I hipotetycznie rzecz biorąc, nie sposób jest temu permanentnie zaprzeczyć. Jak wiemy zresztą z zamierzchłych czasów, Rzym długo borykał się z najazdami barbarzyńskich ludów, ale ostatecznie i został on zniszczony i rozgrabiony. Cesarstwo Rzymskie upadło - i choć w ostatnich latach wynajmowali najemników w postaci barbarzyńskich ludów nasyłając je na siebie nawzajem, tak ostatecznie i to posunięcie zapewne znacznie przyczyniło się do dodatkowego osłabienia militarnej potęgi niegdyś wielkiego cesarstwa Rzymskiego. Walka z ogniem za pomocą ognia wzbogaciła samego najeźdźcę, przykładając tym samym rękę do ostatecznego zmierzchu.

Choć zwycięzcy zdają się pisać historię, tak czy oprócz zwycięstwa barbarzyńców - dorobek kulturowy cywilizacji Rzymu został w jakiś sposób doszczętnie zmieciony pod dywan? Co prawda znamię pozostawione przez Rzymian na Kartagińczykach jest tematem z goła odmiennym, tak mimo to w tym przypadku -  pamiętliwiej zapisała się historia całej cywilizacji której to pomimo porażki z najeźdźcą - spadek dobrodziejstwa pielęgnowany jest po dzień dzisiejszy - niżeli wspominana sukcesja grabieży i wzbogacenie się łupami wojennymi. A zarazem, nawet one same w sobie, zdają się mieć znaczenie większe niż fakt - kto zagarnął je na własność.

Rzeczy łatwe, przychodzą łatwo, taka zdaje się być ich natura. Łatwo jest przecież zrobić coś szybko, a trudno jest być konsekwentnym do skutku. Po pojedynczym łatwym działaniu trudno też spodziewać się długotrwałych konstruktywnych efektów, a kolei długotrwałe konstruktywne działanie z pewnością może przynieść wymierne korzyści dla życia nawet nie tyle co ułatwiając je, a poprawiając by chociaż jego jakość i umilając w sposób nieoceniony. Być może brzmi to wszystko jak garstka oczywistych truizmów, aczkolwiek - zawsze pewnie warto mieć takowe na uwadze, w szczególności przy chęci konstruktywnego wkładu w ludzkie losy, chociażby własne.

Rzeczy dziejów jakiekolwiek by nie były, minęły, i myślę, że chcąc pozostać świadomym uczestnikiem kultury - należy pogodzić się z upływem czasu, ulotnością piękna, ale i czasem z niemocą - mimo poświęceń. Nie ma to jednak w żadnym przypadku na celu kwestionowania istotności sztuk pięknych w każdej cywilizacji, a wręcz przeciwnie - podkreślenie istoty wartości intelektualnej z goła odmiennej do materialnej - bo niewzruszonej na czynniki zewnętrzne jak fizyczne oraz losowe sytuacyjne, jak i o niezmiennej trwałości w formie tej swej wartości, gdyż wynikającą z ponadczasowej użyteczności wiedzy i doświadczeń od ludzi i dla ludzkości. Rzeczy ściślej ujmując; w postaci spadku owoców pracy wielu pokoleń; nad rozwojem dobrodziejstwa humanizmu nauk społecznych i ścisłych, będące spisanym dowodem historii wędrówki dziejów ludzkości w której to przecież również jawna jest istota człowieczeństwa.

Obecnie, obok tego całego dorobku gatunku ludzkiego dostępnej dzisiaj multimedialnie, w czasach względnie ogólnodostępnego cyfrowego dobrobytu - nawet przysłowiowy wiejski głupek może założyć własny kanał internetowy na wzór rozgłośni radiowej i telewizyjnej. Nowy nośnik wiedzy, z możliwością reżyserowania iluzji przebojowości przekazu, jak i bez konieczności weryfikacji przez otoczenie znaczenia treści lub nawet tą weryfikację społeczną osobiście moderując - może naginać percepcję przypadkowego i odległego zdystansowanego od rzeczywistych wydarzeń widza - a jednocześnie przyjmowanie nagrania dostatecznie długo w formie nagrania-monologu jednostronnie i bezkrytycznie - przypominać wręcz może dobrowolną hipnozę. 

W dobie wszech-dostępności treści, niepokojące wydaje się zjawisko swoistego mrużenia oka na prostactwo rozpowszechniające się w przestrzeni multi-medialnej, nie mniej jak odczuwalna niemoc związana na propagowanie treści w przestrzeni zarządzanej przez platformy należących do firm o własnych celach biznesowych. Impulsywna siła przebicia zdaje zarazem się idealnie wpasowywać w propagowane przez zaprogramowane wcześniej algorytmy normy krótkiego i zarejestrowanego przy tym z możliwością do wielokrotnego odtwarzania na ogół prowokującego przekazu w pierwszej kolejności służącemu zagarnięciu jak największej ilości uwagi w swoim kierunku wobec z reguły przypadkowego użytkownika platformy internetowej. W normalnej sytuacji, w przestrzeni nie wirtualnej a naturalnej w której środowisku ludzka istota funkcjonuje przez przebieg całej swojej ewolucji - na żywo odruchową reakcją zdaje się być rozbawienie absurdalną sytuacją jak i zignorowanie uporczywych hałasów wygłupów tuteż popisów i taniej sensacji bo jawnej prowokacji. Ewentualnie uzasadnione i taktowne wydaje się zwrócenie grzecznie uwagi w obliczu długotrwałego naruszania spokoju, o ile wcześniej sam atencjusz nie zmęczy się swoimi własnymi działaniami i samym sobą. Dzisiaj jednak, choć występy tego pokroju nadal nie są brane na poważnie przez większość przechodniów równie jak kiedyś - tak te ekscesy widziane przez ekran, utrwalone z możliwością wielokrotnego odtworzenia natrafienia na nie w dowolnym momencie przez kogokolwiek i gdziekolwiek bez możliwości jakiegokolwiek oddziaływania - nie wiążą się ze społeczną realną oceną konstruktywnego wpływu treści, ani tym bardziej z publiczną uwagą wobec niepokojącego przekazu aż do niewymiernego rozgłosu agresywnego przekazu. Istnieje nawet szansa, że takowa zarchiwizowana treść w przestrzeni publicznej latami pomijana i nikomu względnie nie wadząca - przypadkiem wybrana przez zaprogramowane przecież algorytmy z celami biznesowymi platformy - może niespodziewanie zyskać na popularności bez przyczyny innej, niż właśnie popularności samej w sobie - a ta jak wiemy związana jest najczęściej z przyciągnięciem zewsząd jak największej uwagi nieraz kosztem przecież obrzydliwych kontrowersji i wynikających z tego nadszarpanych nerwów i wyczerpania emocjonalnego. Zarazem, cel zaprogramowanych algorytmów jakim miało być rozpowszechnieniem popularności korzystania platformy oraz celom reklamowych tuteż interesownie wyświetlanie mnogiej ilości treści: "polecanych", "sugerowanych" i "sponsorowanych" - niewątpliwie zdaje się być ku korzyściom firmy uznany za zrealizowany.

Nie od tak dawna, w zasięgu użytkowników środowiska cyfrowo-internetowego funkcjonują narzędzia misternie nazywane "AI", będącymi w przekładzie na język nie-marketingowy: oprogramowaniami komputerowymi przeznaczonymi dla amatorów, gdyż efekty pracy tych programów są na ogół bliżej nieprzewidywalne dla samego operatora programu który nie musi mieć wiedz o dziedzinie, której efekty pracy za pomocą programu życzy sobie wygenerować. Zarazem, ów programy sztucznie-inteligentne generują nowe treści cyfrowe - na podstawie pozyskanych wcześniej oryginałów zebranych w bazę danych, a następnie wykorzystanych w sposób nielegalny bo bez zgody na licencję a nawet wiedzy autorów o czym trzeba pamiętać - dzięki nadążającemu prawu są już określone mianem domeny publicznej ze względu na swoje kolektywne źródło ludzkości zbioru danych, a w związku z tym w żadnym stopniu wygenerowane wyniki nie są własnością intelektualną operatora, który to zreszą efekt pracy programu uzyskał bez osobistego wkładu własnego, który to przecież jest wymagany w mierze przeważającej do określenia również własności intelektualnej. Stosowanie programów sztucznie-inteligentnych nie wymaga wiedzy użytkownika w dziedzinie, którą ów operator za pomocą programu chce efekt pracy imitować, z reguły nie jest on więc w stanie ocenić poprawność efektu pracy programu generującego, gdyż ten wykonuje pracę poza wiedzą operatora metodą zresztą nie przypominającą procesem tworzenia ludzkiego - będąc tym samym programem samowystarczalnym i przeznaczonym dla amatorów. Co za tym idzie; programy te nie potrzebują większego udziału ani zaangażowania operatora, a do działania potrzebują wyłącznie teoretycznej komendy dla wykonania za każdym razem odmiennego i nieprzewidywalnego efektu pracy. Operatorzy korzystając ze skrótowego w działaniu programu pomijającym właściwe proces tworzenia - sami z reguły nie mają kompetencji do weryfikacji efektów pracy tychże programów, a oni samodzielnie umiejętności do utworzenia podobnych efektów na ogół nie posiadają - a co za tym idzie; wiedzy o procesie tworzenia innym przecież od procesu generowania przez program, a przez to i wiedzy do oceny jakości wykonanego efektu pracy przez ów program treść generującą - o wartości treści wyrazu i unikatowości charakteru której tu brak - nawet nie wspominając. 

Przy wspomnianym tak zaawansowanym programie sztuczno-inteligentnym zbudowanym na bazie niezliczonej przecież ilości nielegalnie pozyskanych wartości intelektualnych, a wdrożonych to w bazy danych programów już od dawna, i przy tym tak nieprzewidywalnych w efektach działania tych programów nieświadomych przy tym ich operatorów - bo korzystających z programów równocześnie prostych w użyciu jak zabawka a niebezpiecznymi w skutkach swych losowych efektów jak na przykład występujące już wygenerowane wizualizacje nieludzkich horrorów; naiwne było by wręcz - nie spodziewać się w niedalekiej przyszłości wirtualnej fali czy wręcz potopu popularyzacji cyfrowego barbarzyństwa - łatwego przecież do wykonania i imitującego techniczne poprawne wykonanie. Z tego nieco przejmującego stanowiska być może niezbyt subtelnie przejdę do żartu, ale gdyby okoliczne wioskowe głupki zebrały się w swoją własną odrębną wioskę; było by to pewnie przez chwilę nawet zabawne, ale ostatecznie nie aż tak absorbujące w kontekście dłuższej historii człowieka i jego losów na tym świecie. Mimo to, przy dzisiejszych możliwościach technologicznych dostępnych niemal dla każdego - w wirtualnych mediach armia cyfrowych botów o niejawnej tożsamości powielająca cyfrowe szemrane treści na podstawie wybiórczych interesów - na swój sposób ta nierealna skala może mimo wszystko robić pierwsze niemałe wrażenie - zapewne tylko do czasu aż odkryjemy, że skala treści generowanych przez boty nie jest istotna gdy sprowadza się do jednej a powielanej, i zarówno jak i waga przekazu jest oszustwem, tak okazuje się nią również wartość, będąca jedynie prostą komendą osoby operującej programem. 

Zarazem nawet wiedząc to wszystko, że te techniki wywierania siły przekazu w internetowo-cyfrowej przestrzeni są przybliżone metodom sztuczek iluzji, to nie sposób się nie liczyć z tak misternie opracowanym modelem biznesowym w kreowanej modzie na "AI" czyli programów sztucznie-inteligentnych, których to powszechna dostępność ma realny wpływ w sianiu niesmaku niepokoju i zamętu w wirtualnej - względnie nowej na przestrzeni historii, ale nadal - należącej do dobra publicznego przestrzeni cyfrowej do użytku społecznego jaką jest internet. Niewyrównane i bezcelowe zdaje się być zarazem podjęcie się walki z powielającymi się kopiami wirtualnych marionetek tuteż niezliczonymi botami operatorów programów zauroczonych obietnicami marketingowców o uniwersalnym rozwiązaniu problemów przez niezliczone kopie programów "AI" sztucznie-inteligentnych, o ile wręcz - podjęcie się takiej walki nie tylko było by tylko daremnym i skazanym na porażkę trudem przypominającą szarpanie się z osłami - a wręcz podstępną dywersją odciągającą nas samych od ważnych dla nas celów i wartości zawartych w działaniach - których moglibyśmy w tym czasie podjąć i realizować w świecie jak i czasie rzeczywistym i w pewien sposób bardziej wpływowym od iluzorycznego atrakcyjniejszego zgodnie przecież z jego przeznaczeniem - dając od siebie dodatni wkład w nasze namacalnie najbliższe otoczenie - wraz z długoterminowymi jego efektami i konstruktywnymi skutkami zarówno na funkcjonalność i piękno, a zarazem na istotny dla nas dobrobyt wszystkich osób dla nas ważnych w tym otoczeniu funkcjonującym.

Pomniki runą, spiż przekuty zostanie w monety kolejno zapomniane gdzie wydane. A jednak czytamy słowa niosące za sobą konstruktywny wkład nawzajem sobie przekazywane, jak chociażby ja teraz swą niepewność przekuwam ku nadziei w zrozumienie. Rozum zresztą zdaje się całkiem zwięźle i umiejętnie rozróżniać każdego dnia, co pomiędzy naszymi rozmowami jest bliższe dzieleniu się wiedzą a co pokazem arogancji. Dopóki jednak życzliwie patrząc w przyszłość przekazujemy wzajemnie co dla nas wartościowe wzmacniając tym samym kulturę która niepodważalnie jest filarem każdej cywilizacji, tak nawet ktoś zdawało by się przez chwilę roztargniony zdaje sobie później prędzej przypomnieć coś ważnego o sobie, a później być może nawet przekazując to dalej poza naszym już horyzontem.

Barbarzyńcy zwyciężą! Zawsze zwyciężają! Sława krwawa zagłuszy rozpacz! A bogactwa wypełnią próżności bezsens! 

Na przekór równolegle ku przyszłości nieuniknionej oraz rozwojowi niewzruszonego przyśpiewkami głupimi - swym własnym tempem drepcze życie serdecznie poczciwe i życzliwe każdemu. Historia nagminnie przypomina pokrzepiając jednocześnie, że cokolwiek by nie nastało - kolejne pokolenia równie dobrze i godnie żyć będą, lecz nie z powodu czyjegoś nieistotnego już dzisiaj zresztą sukcesu, a z tego, co ostanie się po nas najbardziej ludzkiego.



Grzegorz Rusin